Menu

Komunikacja na przestrzeni ostatnich 20 lat

fot. Hanna Jarzemska
fot. Hanna Jarzemska fot. Hanna Jarzemska

Od złożonego języka formalnego, przez odwagę w prezentacji, po emocje, autentyczność, infografiki i zdjęcia (niekoniecznie z banku zdjęć) – czyli subiektywne spojrzenie na zmiany w komunikacji od lat 90. do dziś.

Gdy wspominam czasy, kiedy pisałam na maszynie na początku kariery zawodowej (początki lat 90.), uśmiecham się pod nosem. 

Dinozaur biurowy?
Być może, skoro pamiętam też teleks podobnej konstrukcji co maszyna do pisania, faks na papier termoczuły, pierwsze „cegły” Centertela (ciężkie komórki),  Windows 3.11 czy edytor tekstu TAG. Najpierw była nauka formułowania opisu w stylu profesjonalnym, czyli pełnym ozdobników i wydawało się wtedy mądrych, inteligencko brzmiących słów.IMG 0741 (1024x286)Oceniając to dziś, nie były to komunikaty wysublimowane. Przekazywane były językiem urzędowym, zdaniami wielokrotnie złożonymi z łącznikiem w stylu „w związku z powyższym”. Modne było „iż”. Język ten do dziś można spotkaćw umowach, urzędach, sądach.

Potem było lekkie przejście w kierunku klienta i refleksja pod kątem dotarcia z informacją, nawiązania kontaktu. Powstawały bogatsze opisy oferty, prezentacje partnerów projektów. Długie bloki tekstu dziś skomentowane byłyby w mediach społecznościowych skrótem „tl;dr” – „too long; didn't read” („tekst zbyt długi; nie przeczytałem/przeczytałam”). Sam komunikat stawał się bardziej potoczny i mniej nadmuchany.

Dziś mówimy wprost i krótko. Co klient, użytkownik zyska? Jaka wartość i jakie emocje będą temu towarzyszyć? Co mamy do zaoferowania poza produktem? Czy szanujemy środowisko? Jak nasza działalność przekłada się na lokalną społeczność?
Świadomie budujemy obraz wypełniony emocjami, łamiemy stereotypy, aby się wyróżnić. Musimy się przebić z przekazem w gąszczu wszechobecnej informacji, którą systematyzuje nam swoim półtajnym sposobem szereg wyszukiwarek z Google na czele.

Wracamy do pisma obrazkowego, uniwersalnego, działającego na podświadomość i doskonale sprawdzającego się w zglobalizowanym świecie.
Wzywamy do działania: „kup”, „przeczytaj”, „zobacz”, „polub”, „udostępnij znajomym”. To działa.
SMS-y (a potem Twitter), w swojej krótkiej informacji i w oparciu o dostępne narzędzia spowodowały, że języki narodowe nie potrzebują już znaków diakrytycznych.

Przekaz się skraca, upraszcza, obrazuje.
Trend infografiki, symboli i twórczego obrazowania danych ułatwia i przyspiesza odkodowanie komunikatu. Pozwala przenieść więcej danych, wywołać więcej wrażeń. Szybkość i forma komunikacji, coraz bardziej mobilna postawiła przed nami nowe wyzwania. Ale o tym już w następnym wpisie…